Jura Krakowsko-Częstochowska w listopadzie – dlaczego warto zwiedzać ją z przewodnikiem nawet poza sezonem?

Listopad to miesiąc, który kojarzymy najczęściej z chłodem, krótkim dniem i ponurą atmosferą. Tymczasem to świetny moment na wycieczki po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Poniżej kilka powodów dlaczego właśnie w listopadzie warto odwiedzić Jurę i zwiedzić ją z przewodnikiem.

Przepiękne, jesienne widoki na Jurze

Jura w listopadzie przywdziewa wyjątkowo piękną, jesienną szatę. To właśnie w tym miesiącu można zobaczyć przyrodę w doskonałych barwach a odsłonięte skały wapienne zachwycają swoją tajemniczością. Las o tej porze roku jest spokojny, już uśpiony i gotowy do zimowego snu, często można zobaczyć mgły o które trudno w letnich porach. To doskonała okazja dla szkół do spokojnego odkrywania z przewodnikiem ciekawostek geologicznych, przyrodniczych i historycznych.

Zwiedzanie Jury bez tłumów turystów

Ogromną zaletą zwiedzania Jury Krakowsko-Częstochowskiej w listopadzie jest po prostu brak tłumów. Turystów jest znaczenie mniej dlatego popularne atrakcje jak Ojcowski Park Narodowy i Zamek w Pieskowej Skale, Zamek w Ogrodzieńcu, Zamek Olsztyn, Mirów i Bobolice, Pustynia Błędowska czy Złoty Potok można spokojnie zwiedzać. Nie ma kolejek do kas, czy toalet. Spokojna atmosfera i cisza sprzyjają przyswajaniu wiedzy podczas wycieczki. Przewodnik znacznie łatwiej może przemieszczać się z grupą a sprzyja to również bezpieczeństwu. Dla nauczycieli to duże ułatwienie i pomoc, ponieważ przewodnik przejmuje część odpowiedzialności, dba o tempo i bezpieczeństwo oraz potrafi szybko reagować na zmieniające się warunki pogodowe.

Pogoda w listopadzie potrafi pozytywnie zaskoczyć

Od kilku lat można zaobserwować zmiany klimatyczne w Polsce dzięki czemu jesienie na Jurze są znacznie cieplejsze i słoneczne. Oczywiście pogoda w listopadzie bywa kapryśna i deszczowa, ale często zdają się słoneczne i piękne jesienne dni. W listopadzie przewodnik jurajski z pewnością doskonale dobierze trasę do warunków pogodowych, zna obiekty i atrakcje, które również jesienią i zimą są udostępnione dla grup szkolnych do zwiedzania, i zadba o dobrą atmosferę w chłodniejsze dni. Dzięki temu wycieczka w listopadzie jest równie przyjemna jak w sezonie, a często nawet bardziej klimatyczna.

Atrakcje na Jurze, które jesienią zyskują wyjątkowy charakter

Jest wiele miejsc na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej które w listopadzie zyskują dodatkowy, magiczny wręcz charakter.

Przykładowo:

Zamek Ogrodzieniec, który sam w sobie jest monumentalny a surowy listopadowy klimat nadaje tej największej jurajskiej warowni dodatkowej tajemniczości i magii.

Ojcowski park Narodowy, to najmniejszy Park Narodowy w Polsce i właśnie dlatego warto go zobaczyć jesienią. Nie trzeba planować długiej wycieczki, żeby skorzystać z ruchy na świeżym powietrzu i dowiedzieć się od przewodnika kilku ciekawostek na temat listopadowej przyrody

Zamek Mirów i Bobolice zyskuje dodatkowego uroku. Przejście między zamkami grzęda mirowsko-bobolicką pozwala grupie poczuć się jak w dawnych czasach. Bez tłumów, w surowej, jesiennej atmosferze można bezpiecznie wspiąć się z przewodnikiem na niejeden punkt widokowy i wysłuchać kilku ciekawych legend związanych z zamkami.

Rezerwat Parkowe i Skała Twardowskiego to miejsce wyjątkowe na Jurze. Las jesienią jest bardzo klimatyczny i ciekawy. Podczas wycieczki z przewodnikiem można dowiedzieć się wiele ciekawostek przyrodniczych i zrozumieć jak żyje las późną jesienią, jak przygotowuje się do przetrwania zimy, co w lesie zimą robią zwierzęta i które z nich są aktywne, nie tylko w listopadzie. To doskonałe miejsce i czas dla grup szkolnych do aktywnej nauki i ruchu na świeżym powietrzu.

To oczywiście tylko kilka przykładów tak klimatycznych i wspaniałych miejsc na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

Promocje i korzystniejsze ceny

Listopad to okres poza głównym sezonem turystycznym. Oznacza to większą dostępności terminów w hotelach i pensjonatach, ponieważ obiekty są już znacznie mniej oblegane przez grupy turystów. W wielu przypadkach można kupić tańsze bilety do atrakcji po za sezonem. Można również negocjować ceny noclegów oraz posiłków w restauracjach. Przewodnicy często są już po za głównym sezonem i niejednokrotnie można z nimi negocjować ceny ich usług. To doskonała okazja na skorzystanie z usług przewodnickich w niższej cenie promocyjnej.

Podsumowując

Wycieczka z przewodnikiem po Jurze to doskonała propozycja zarówno dla szkół, jak i grup zorganizowanych. Idealna na końcówkę jesieni, kiedy szukamy spokojnych, klimatycznych, a jednocześnie pełnych wrażeń wycieczek.

 

Pomysł na jednodniową wycieczkę po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej część 1

W krótkie jesienne dni mamy zdecydowanie mniej czasu na zwiedzanie w terenie. To jednak nie skreśla możliwości spędzenia intensywnie i ciekawie jednego dnia na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej. Jeśli planujesz dzień pełen ciekawej historii zamków i pięknej natury jednodniowa wycieczka na Jurę to świetny pomysł. Wapienne skały otoczone drzewami pełnymi kolorowych, jesiennych liści z pewnością zachwycą każdego turystę.

Co warto zobaczyć na początek na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej?

Atrakcje Jury Krakowsko-Częstochowskiej są bardzo liczne i zróżnicowane. Pomysłów na wycieczkę jednodniową może być bardzo dużo, ale na początek jedna z ciekawszych propozycji.

Poranek w Ojcowskim Parku Narodowym

Jeśli wybierasz się na Jurę pierwszy raz warto zacząć od Ojcowskiego Parku Narodowego. Jest on najmniejszym Parkiem Narodowym w Polsce ale ma do zaoferowania wiele atrakcji. Można tu zobaczyć przepiękny zamek Pieskowa Skała a pod nim słynną wapienna skałę Maczugę Herkulesa. W centralnej części Ojcowskiego Parku Narodowego koniecznie trzeba zwiedzić ruiny Zamku Kazimierzowskiego i wspiąć się na ośmioboczną wieżę w której można dowiedzieć się ciekawej historii zamku. Spacer Dolina Prądnika do sławnej Bramy Krakowskiej jest wielką przyjemnością, ponieważ ze szlaku można podziwiać piękno przyrody, wapienne skały i towarzyszący nam Prądnik – główną rzekę Ojcowskiego Parku Narodowego. W drodze powrotnej warto zjeść obiad w słynnej Pstrągarni Ojcowskiej.

Południe w Zamku Ogrodzieniec

Po zwiedzaniu Ojcowa, warto podjechać do największego zamku na terenie Jury Krakowsko Częstochowskiej. Zamek Ogrodzieniec położony jest tuż obok najwyższego szczytu Jury, czyli Górze Janowskiego. Zamek zachwyca swoim ogromem a wewnątrz można zajrzeć do wielu zakamarków w których czuć powiew historii. Na zamku można wejść na wieżę kredencerską z której rozpościera się piękny widok na okolicę. Z góry można zobaczyć Górę Zborów, Gród na Górze Birów oraz Skały Zegarowe w Dolinie Wodącej. Na podzamczu warto wstąpić do katowni Warszyckiego a dla bardziej wytrwałych wspiąć się na punkt widokowy Wielbłąd, który znajduje się za murami zamkowymi.

Późne popołudnie w drewnianym grodzie na Górze Birów

Jeśli czas i chęci na to pozwolą to warto odwiedzić wczesnośredniowieczny gród na Górze Birów. Oddalony jest od Zamku Ogrodzieniec około 40 minut drogi, więc bez problemu można dojść na miejsce pieszo. Gród jest rekonstrukcją dawnego drewnianego grodu obronnego. Żeby się na niego dostać trzeba pokonać kilkadziesiąt drewnianych schodów ze stromym podejściem. Warto jednak zdobyć się na taki wysiłek, ponieważ z palisady rozpościera się piękny widok na zamek Ogrodzieniec i okolicę. W grodzie można zobaczyć chatę wodza oraz wieżę warowną, w której zgromadzone są eksponaty znalezione w czasie prac na terenie przez archeologów. Po powrocie na Podzamcze można przed powrotem do domu wstąpić do którejś z regionalnych restauracji w której serwują dobre ciasta i kawę.

Podsumowanie

Jednodniowa wycieczka na Jurę to zawsze bardzo dobry pomysł. Każdy znajdzie tu coś dla siebie bez względu na to czy interesują Cię zamki, geologia skał wapiennych, jaskinie, czy po prostu odpoczynek w naturze. Każdy fragment Jury potrafi oczarować swoim pięknem, historią i ciekawostkami.

Zielony klejnot Ojcowskiego Parku Narodowego

Góra Okopy to jedno z mniej znanych a jednocześnie jedno z piękniejszych miejsc Ojcowskiego Parku Narodowego. Położona jest na urokliwym i spokojnym szlaku zielonym, który wiedzie do miejsca przez Górę Koronną i Wapiennik. Po drodze zachwycają piękne widoki i różnorodność krajobrazu.

Jesień jest szczególnym czasem na piesze wędrówki. Wokoło jest kolorowo a temperatura sprzyja dłuższemu wędrowaniu. Przemierzając pieszy szlak zielony można zachwycać się pięknem Doliny Prądnika, zobaczyć z góry Bramę Krakowską i skałę wapienną zwaną Rękawica.

Wspinaczka na górę nie jest wymagająca, dlatego to doskonały spacer dla grup szkolnych, grup dorosłych i turystów indywidualnych.

Nazwa Góra Okopy wzięła się od wczesnośredniowiecznego grodu drewnianego. Dziś pozostały po nim jedynie wały ziemne. Można je łatwo przegapić zachwycając się w słoneczne dni widokami ze szlaku. Warto dodać, że wędrując ścieżką można podziwiać piękne, bukowe drzewa oraz wystające co rusz z ziemi skały wapienne.

 

 

 

5 atrakcji Jury Krakowsko-Częstochowskiej, które sprawią, że się w niej zakochasz

Jeśli myślisz, że Jura Krakowsko-Częstochowska to tylko zamki to jesteś w błędzie tak wielkim jak Jaskinia Wierzchowska Górna. Ten region to prawdziwy, nieodkryty turystycznie skarb Polski. Malownicze dolinki, dzikie jaskinie, wspaniała przyroda i widoki.

Oto 10 najciekawszych atrakcji, które po prostu trzeba zobaczyć na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

1. Zamek Ogrodzieniec – król wszystkich ruin – położony na Górze Janowskiego jest jak żywcem wyjęty z filmów fantasy. To tu niedawno kręcono sceny do serialu „Wiedźmin”.

2. Zamek w Bobolicach i Mirowie – oba łączy legenda tak romantyczna, że żaden pisarz by się jej nie powstydził. Według niej dwóch braci zakochało się w jednej dziewczynie, co skończyło się dramatycznie dla pary kochanków.

3. Dolina Będkowska – Eldorado dla wspinaczy – pełna skał o różnym stopniu trudności wspinaczkowych, zaskakuje malowniczą przyrodą i pięknymi puntami widokowymi.

4. Jaskinia Nietoperzowa – kręcono tu sceny do filmu „Ogniem i Mieczem” – jej wnętrze robi ogromne wrażenie przez stalaktyty, ciemne korytarze i klimat, który sprawia, że czas w jaskini płynie wolniej.

5. Maczuga Herkulesa – celebrytka wśród ostańców wapiennych – dumnie stojąca pod zamkiem Pieskowa Skała podobno spełnia jedno życzenie, gdy ktoś pierwszy raz ją dotknie.

 

 

Jurajskie tajemnice sprzed milionów lat, czyli amonity

Spacerując po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej możemy cieszyć się pięknymi widokami. Malownicze, wapienne wzgórza to wielka atrakcja dla turystów i wspinaczy. Nie każdy jednak wie, że wiele milionów lat temu na terenie dzisiejszej Jury było płytkie i ciepłe morze. Pływało w nim wiele pierwotnych organizmów w tym większe i mniejsze głowonogi.  Ich główną cechą był to, że posiadały twardą, spiralną muszlę. Dziś nazywamy je amonitami.

Ciekawostką jest fakt, że amonity potrafiły zmieniać kształt muszli w zależności od głębokości na jakiej się znajdowały w morzu. Kiedy te pierwotne głowonogi umierały opadały na dno morza i tworzyły przez kolejne miliony lat coraz wyższą warstwę wapienną. Kiedy morze ustąpiło, klimat na ziemi przez tysiące lat ulegał zmianie a na koniec doszło do ruchów górotwórczych powoli zaczęła kształtować się Jura Krakowsko-Częstochowska.

Dziś wędrując po Jurze niejednokrotnie możemy natrafić na pamiątki sprzed wielu milionów lat, czyli popularne amonity. Widoczne są jako skamieniałe, odbite w skale wapiennej muszle. Ich nazwa pochodzi od egipskiego boga Amona, który przedstawiany był z rogami barana charakterystycznie zakręconymi jak dzisiejsze amonity.

 

Znaczenie koni na Jurze w dawnych czasach

Konie w średniowieczu odgrywały niezwykle ważną rolę zarówno w życiu codziennym, jak i w walkach. W dawnych czasach były symbolem statusu i potęgi. Każdy rycerz musiał posiadać konia z tak zwanym rzędem, czyli siodłem i ogłowiem. Najcenniejsze były konie bojowe tak zwane destriery, które charakteryzowały się siłą, odwagą i zdolnością do noszenia ciężko opancerzonego jeźdźca, który dodatkowo dzierżył w jednej dłoni ciężką kopię. Oprócz nich używano również tańszych i lżejszych koni do podróży i pracy.

Koń nie był powszechny na wsiach. Do orki w polu wykorzystywano siłę ludzkich rąk lub w woły. Również na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej miały duże znaczenie – w okolicach zamków warownych, takich jak w Ogrodzieniec, Bobolice. Lipowiec czy Olsztyn, konie służyły zarówno rycerstwu, jak i mieszkańcom wsi. Były niezbędne do dostarczania zaopatrzenia, poselstw oraz obrony trudno dostępnych terenów.

Jedna z legend jurajskich opowiada o tym jak koń miał uratować życie królowi Kazimierzowi Wielkiemu, który wybrał się na polowanie. Kiedy galopem gonił jelenia koń w ostatniej chwili uskoczył na bok dzięki czemu nie wpadł w przepaść nad Dolina Prądnika. Tak to niezwykle sprytny wierzchowiec uratował życie ostatniemu z Piastów.

Co roku we wrześniu można zobaczyć konie i rycerzy w dawnej średniowiecznej odsłonie na słynnych już dniach Jury zwanych Juromania. Ten niezwykle barwny festiwal, który odbywa się w wielu miejscach na Wyżynie Krakowsko – Częstochowskiej – pod zamkami, na podzamczach, przy ruinach twierdz, na Pustyni Błędowskiej, w Ojcowskim Parku Narodowym i wielu innych miejscach, przypomina o dawnych dziejach średniowiecznej Jury.

Czy Jura naprawdę jest warta zobaczenia?

 

Jura Krakowsko-Częstochowska to jeden z najbardziej malowniczych i różnorodnych regionów w Polsce. Rozciąga się pomiędzy Krakowem a Częstochową, tworząc pasmo wapiennych skał, dolin, jaskiń i ruin średniowiecznych zamków. To miejsce, które zachwyca nie tylko historią, ale przede wszystkim przyrodą. Co jednak sprawia, że Jura jest tak ciekawa i przyciąga turystów z całej Polski?

Największym atutem Jury Krakowsko-Częstochowskiej jest jej krajobraz. Charakterystyczne wapienne ostańce wyrastają z zielonych dolin i pól, tworząc niesamowite formacje skalne. To również raj dla miłośników wspinaczki – skałki jurajskie należą do najpopularniejszych miejsc treningowych w Polsce. To tu wspinali się tak sławni himalaiści jak Jerzy Kukuczka czy Wanda Rutkiewicz. Oprócz tego Jura zachwyca jaskiniami. Znajduje się ich tu ponad 1500, a wiele z nich jest dostępnych dla turystów. Najsłynniejsze to Jaskinia Łokietka i Jaskinia Ciemna w Ojcowskim Parku Narodowym. To właśnie tam można poczuć magię podziemnego świata, pełnego stalaktytów i stalagmitów

Nie sposób mówić o Jurze, nie wspominając o zamkach. Region słynie z tzw. Szlaku Orlich Gniazd – zespołu średniowiecznych twierdz wznoszonych na skałach, które miały bronić granic Królestwa Polskiego. Do dziś część z nich zachowała się w formie malowniczych ruin, a inne zostały odrestaurowane i udostępnione zwiedzającym.

Najbardziej znane to zamek w Ogrodzieńcu – największa warownia Jury, której monumentalne mury górują nad okolicą, oraz zamek w Pieskowej Skale, jeden z najlepiej zachowanych przykładów architektury renesansowej w Polsce. Każdy z zamków kryje swoje legendy, historie bitew i opowieści o dawnych mieszkańcach, co sprawia, że wędrówka Szlakiem Orlich Gniazd to nie tylko turystyczna przygoda, ale też podróż w czasie.

Jura Krakowsko-Częstochowska jest ciekawa, bo łączy w sobie to, czego wielu turystów szuka w Polsce: piękną przyrodę, bogatą historię i możliwość aktywnego wypoczynku. To region, w którym można zarówno odpocząć w ciszy i bliskości natury, jak i przeżyć przygodę, odkrywając zamki, jaskinie czy wspinając się na wapienne skały.

 

Czy na Jurze są kleszcze?

Kleszcze, czyli małe pajęczaki tak bardzo przez nas nie lubiane występują na całym świecie. Ich ilość niestety jest coraz większa, ponieważ przez zmieniający się klimat i brak mrozów większość jest w stanie przetrwać zimę.

Najczęściej złapać je możemy w wyższej trawie, zaroślach, zacienionej ściółce drzew a nawet w parku. Kleszcze czekają na ofiarę siedząc np. na końcówce źdźbła trawy i chwytając się ofiary końcówkami odnóży. Ich głównymi żywicielami są dzikie zwierzęta tj. sarny, dziki, polne myszy, ptaki a nawet gady. Kleszcze sporadycznie atakują człowieka w porównaniu do zwierząt. Są jednak dla nas bardzo niebezpieczne, ponieważ po ukąszeniu mogą zarazić boreliozą lub kleszczowym zapaleniem mózgu.

W otoczeniu orientują się za pomocą zmysłu dotyku i węchu. Potrafią rozpoznać ofiarę z odległości kilkunastu metrów. Nie rozróżniają kolorów i nie preferują konkretnej grupy krwi. Dowiedziono jednak, że kleszcze wolą starsze kobiety niż mężczyzn. Skóra kobiet jest delikatniejsza i kleszcz łatwiej może się wbić w ofiarę. Kleszcze bardzo szybko giną bez dostępu do wilgoci. Nie mogą być zbyt długo wystawione na działanie promieni słoneczny, dlatego tak chętnie wbijają się w wilgotniejsze partie skóry np. pod pachą, za uchem lub w okolicach pępka. Pajęczaki te przemieszczają się na ofierze idąc w górę, szukając nawet kilka godzin dogodnego miejsca do wkucia się. Nie czujemy go, ponieważ wydziela substancję znieczulającą. Jeśli kleszcz nas zaatakuje to należny go jak najszybciej usunąć za pomocą pęsety a  rankę zdezynfekować.

Niestety na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej te pajęczaki są powszechne i można dość łatwo złapać kleszcza. By się przed nim uchronić najlepiej chodzić po szlakach, unikać zarośli i wysokich traw, nosić odpowiednie ubranie a po powrocie z wycieczki dokładnie się obejrzeć.

Kaczka na Jurze, ale nie dziwaczka

Każdy z nas doskonale wie jak wygląda kaczka, choć bywają tacy, którzy mylą ją z kaczorem. Kaczka to ta brązowo-czarna, która niespecjalnie wyróżnia się w tłumie innych kaczek. I choć mamy wiele różnych gatunków to najbardziej pospolitą, występującą na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej jest kaczka krzyżówka.

Odróżnia się barwą od kaczora, który zdecydowanie bardziej przyciąga uwagę. Samiec ma zieloną głowę, piękny, żółty dziób i fioletowe dodatki na skrzydłach. Ma tym samym przyciągać uwagę samicy.

Upierzenie kaczki jest doskonałym kamuflażem w okresie, gdy ma młode lub wysiaduje jaja. Nie rzuca się w oczy drapieżnikom i spokojnie może wysiedzieć około 10 jaj przez okres jednego miesiąca. Lęg odbywa się tylko raz w roku w okresie wczesnej wiosny. Malutkie kaczki po wykluciu z jaj trzymają się możliwie jak najbliżej matki, aż osiągną tak zwana lotność. Po upływie około dwóch miesięcy od narodzenia rozpoczynają samodzielne życie.

 

Ciekawostką jest fakt, że istnieje fobia zwana anatidefobią. Jest to lęk przed byciem obserwowanym przez kaczki. Kaczki mają dość specyficzne, nieco budzące strach źrenice. I faktycznie gdyby się im dłużej przyjrzeć faktycznie mogą przyprawić o mały dyskomfort :).

Dlaczego wróble znikają z miast nie tylko na Jurze?

Jeszcze kilkanaście lat temu dało się doskonale słyszeć ćwierkające wróble w miejskich żywopłotach i parkach. Dziś to zjawisko jest coraz mniej rzadsze a populacja tych małych brązowo, szarych ptaszków drastycznie się zmniejsza.

W całej Europie w tym w Polsce populacja wróbli zwyczajnych i indyjskich w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat zmniejszyła się o prawie 60%. To bardzo dużo. Przyczynił się do tego rozwój technologii i coraz mniej jest w miastach malutkich gospodarstw i przydomowych kurników, służących potrzebom domowników. Wróble nie mają zatem co jeść. Dorosłe żywią się głównie ziarnem, dlatego znaczna część tych ptaków wyemigrowała na wieś, gdzie jeszcze można je spotkać w większych gromadach. Kolejną przyczyną jest brak żywopłotów i zieleni w miastach. W parkach sadzi się często niskie drzewa o małej rozpiętości korony, dlatego ptaki nie mają odpowiedniego schronienia. Współczesna miejska zabudowa również nie sprzyja zadomowieniu się wróbli w miastach. Nie ma jak dawniej otworów w ścianach i drewnianych poddaszy, gdzie ptaki mogły założyć gniazdo i schronić się przed drapieżnikami.

Dawniej mówiono „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”, czas pokazuje, że przysłowie może okazać się zupełnie odwrotne. Znikanie wróbli jest dla nas dużym problemem, ponieważ ptaki te często polują na pasożyty i szkodniki roślin uprawnych. Przy okazji są piękne i na szczęście w wielu małych miasteczka i wsiach na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej jeszcze spotykane.