Studnia serce zamku

W średniowieczu studnia zamkowa miała ogromne znaczenie. Była jednym z najważniejszych elementów gwarantujących przetrwanie warowni. Woda była potrzeba w czasie suszy, podczas obrony oraz w życiu codziennym. Studnia zlokalizowana była najczęściej na dziedzińcu zamkowym, zazwyczaj w centralnej części zamku. Dostęp do niej miał być łatwy w razie pożaru warowni. Ponadto z dziedzińca blisko było do obiektów takich jak kuchnia, browarna, piekarnia, kuźnia lub stajnia. Przy studni odbywało się również życie towarzyskie. Plotki zamkowe słychać było obok niej każdego dnia.

We wczesnym średniowieczu studnie budowano głęboko w ziemi a ściany dla zabezpieczenia wykładano kamieniem. Czasami trzeba było kopać kilkadziesiąt metrów w litej skale, żeby dobić się do źródła wody. Tak było w przypadku Zamku Kazimierzowskiego w Ojcowie. Do budowy studni wykorzystywano głównie skazańców i jeńców wojennych. Z biegiem lat zmieniła się architektura budowy i przy bardziej zaawansowanych studniach zatrudniano już cieśli i kamieniarzy. Znali się oni, bowiem na cembrowaniu, czyli odpowiednim obmurowaniu zbiornika wodnego.

Wodę z głębokiej studni czerpano za pomocą kołowrotu. Dla zabezpieczenia wody przed zanieczyszczeniem nad otworem zbiornika dobudowywano często daszek.

Studnia na Zamku Kazimierzowskim w Ojcowie ma dziś około 20 metrów głębokości, choć pierwotnie była głęboka na prawie 50 metrów. Otwór zabezpieczony jest żelazną kratą, więc swobodnie i bezpiecznie można zajrzeć do jej wnętrza.

Jadowity sieciarz jaskiniowy

Sieciarz jaskiniowy jest najbardziej jadowitym pająkiem występującym w Polsce.

Jego ukąszenie jest bardzo bolesne i porównuje się je do ukąszenia szerszenia. Ten niewielki rudo-brązowy pająk żyje w jaskiniach stąd drugi człon jego nazwy. Preferuje ciemne i wilgotne miejsca. Żeby uniknąć bolesnego ugryzienia przez sieciarza najlepiej nie dotykać ścian jaskini. Lubi po nich wędrować, dlatego mniej uważna osoba może niechcący na niego trafić i boleśnie to odczuć.

Jak to w świecie zwierząt często bywa samice są nieco większe od samców. Mają też większy odwłok. Żywią się małymi ślimakami i małymi stawonogami. Zimą dochodzi czasami do kanibalizmu, ponieważ kiedy brakuje pożywienia samica potrafi zjeść samca.

Sieciarze jaskiniowe budują bardzo charakterystyczne sieci w kształcie łzy lub kokonu. Taki sieciowy kokon może mieć wielkość nawet trzydzieści centymetrów. W sieci samica składa jaja, których liczba może przekroczyć nawet 400.

Trzy centymetry fioletowego połysku

W tym roku zima jakaś nie zimowa. Styczeń ciepły a chwilami czuć nawet powiew wiosny. Przypominają się letnie dni, kiedy na polach i łąkach roi się od owadów. Jeden z bardziej wyjątkowych, którego możemy spotkać na Jurze to ponad 3 cm oleica fioletowa.

Nazwa tego owada wzięła się od koloru czarnego z mocno dominującym fioletowym lub niebieskim połyskiem. Pokrywy skrzydeł są bardzo skrócone a rozrośnięty odwłok, zwłaszcza u samic może zaciekawić obserwatora. Oleica fioletowa ma zwykle długość około 3,5 cm i mowa tu o samicy, ponieważ jak to w świecie zwierząt bywa samiec zazwyczaj jest mniejszy. Pomimo jego sporych gabarytów trzeba uważać pod nogi, żeby nie zdeptać tego wyjątkowego robaczka.

Oleicy fioletowej lepiej nie dotykać, ponieważ zaniepokojona wydziela związek chemiczny zwany kantarydyną. Jest to bardzo silna trucizna a jej ilość zawarta w jednym samcu tego owada, stanowi dla człowieka dawkę śmiertelną. Jest to również dawka, która powali zwierzę gospodarskie. Zdarzało się, że owce, krowy, czy krowy zdychały, ponieważ prawdopodobnie zjadły owada wraz z sianem, bądź ze świeżą trawą na łące. Nie ma tutaj znaczenia, czy był to owad żywy, czy martwy. Ciekawostką jest fakt, że wspomniany wcześniej związek chemiczny jest podobno w bardzo małych ilościach uznawany za afrodyzjak. Lepie jednak podziwiać tego owada z daleka i nie eksperymentować.

Weź nie strzelaj

Ostatni dzień grudnia to dla ludzi radosny czas, kiedy o północy witają Nowy Rok. Niestety dla wielu zwierząt domowych i dzikich to traumatyczny czas. Wiele ptaków w tym dniu ginie o północy. Przyczyną są fajerwerki, które wystrzelane w powietrze przez ludzi ogłuszają, dezorientują i często pozbawiają ptaki życia.

Gil to jeden z najpiękniejszych ptaków, jaki żyje w Polsce. Niektórzy myślą, że przylatuje do nas tylko na zimę. To oczywiście nie jest prawdą i można go spotkać również latem, wiosną i jesienią. Błędna teoria wzięła się stąd, że ten niewielki ptaszek ma dość jaskrawe upierzenie i łatwo zobaczyć go zimą, na pozbawionych liści gałęziach oraz okrytych białym puchem drzewach iglastych. Wszystko to za sprawą jaskrawego upierzenia samców.

Gile wiją gniazda na drzewach iglastych, dość wysoko nad ziemią. Samica składa jaja najczęściej dwa razy do roku. Młode przebywają w gnieździe nie dłużej niż 2 tygodnie a opiekę nad nimi w tym czasie, co ciekawe sprawuje samiec a nie matka. Samców w populacji tych ptaków jest więcej niż samic a bywa, że zdarzają się obojnaki. Takiego gila obojga płci łatwo rozpoznać po upierzeniu, ponieważ w połowie piórka ma jak samica jasno popielate a w połowie jak samiec, czyli jaskrawoczerwone.

Gile żywią się głównie nasionami. Często można podpatrzeć jak „walczą” z popularnymi „noskami” klonu i próbują dostać się do nasionka. Jeśli trafi im się mały owoc raczej nim pogardzą, ale ze smakiem zjedzą pestkę.

Tu mieszkała trzecia żona króla Władysława Jagiełły

Górujący na wysokiej skale jurajskiej Zamek Pilcza kryje niejedną ciekawą historię. Z wieży zamkowej rozpościera się piękny widok na malowniczą Dolinę Wodący i pobliską miejscowość, Pilicę. W słoneczne dni ze szczytu można zobaczyć Beskidy a nawet Tatry. Jest to jeden z najładniejszych widoków na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej.

Ruiny zamku są odrestaurowane z dużym smakiem. Dominuje tu skała wapienna i drewno. Atmosfera w zamku jest niezwykle spokojna i przyjemna. Niewielki zamek dzieli się na dwie części, do którym można się dostać przed odrębne bramy wjazdowe. Część główna składa się z podzamcza ze studnią oraz wieży, do której przylega dawna część mieszkalna. Po drugiej stronie znajduje się dziedziniec otoczony murem obronnym. Na drewnianej platformie można podziwiać pięknie odrestaurowaną wieżę.

Zamek w XIV wieku wzniósł jeden z Toporczyków Otton z Pilczy. Było on ojcem Elżbiety Granowskiej Pileckiej, która po trudnej małżeńskiej przeszłości została szczęśliwą, trzecią żoną króla Władysława Jagiełły. Ich miłość nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ wkrótce po ślubie Elżbieta zmarła.

Zamek w XVI wieku przeszedł w ręce Padniewskich, którzy z czasem przenieśli się do nowo wybudowanego pałacu w pobliskiej Pilicy. Od tamtego czasu zamek zaczął popadać w coraz większą ruinę a dzieła zniszczenia dokonali ostatecznie Szwedzi, którzy najechali na Polskę.

Wyskoczył jak Filip z konopi

Powiedzenie to wzięło się od myśliwych, którzy imieniem Filip nazywali zające chętnie kryjące się przed zagrożeniem w wysokich konopiach.

Zimą zając nie ma łatwo. Nie dość, że jest mało pożywienia to jeszcze drapieżniki takie jak jastrzębie, lisy czy wilki mogą łatwo odnaleźć zająca po śladach, które zostawia na śniegu. Oczywiście zając stara się za wszelką cenę zmylić przeciwnika tuptając i zmieniając kierunki śladów wokół własnej norki. Czasami jednak zajęty swoją pracą, zmylania przeciwnika zostaje zauważony i zanim schowa się do kryjówki zostaje upolowany. Łatwo jego ślady zimą zauważyć w lesie, kiedy głodny staje się szkodnikiem i obgryza korę drzew, nieco powyżej ich podstawy. Co się jednak dziwić temu niewielkiemu ssakowi, który całe swoje życie ciągle musi czuwać i nawet porządnie nie może się wyspać przez poczucie zagrożenia. Na szczęście zając ma dobry słuch i często dzięki temu udaje mu się w porę uciec.

Szarak, bo tak popularnie nazywany jest w Polsce zając osiąga długość ciała do 70 cm. Uszy i tylnie nogi są najbardziej charakterystyczną częścią ciała. Uszy mają do 14 cm długości a tylnie nogi są często dwa razy dłuższe niż przednie, dzięki czemu zając szybko ucieka i skacze. Szaraki najlepiej czują się na otwartych przestrzeniach jak pole. Są roślinożerne, lubią trawę, koniczynę i mniszka lekarskiego. Najczęściej bytują w miedzach i niewielkich zagłębieniach blisko upraw. Są samotnikami i niestety nie zbyt dobrze opiekują się młodymi. Samica wiosną rodzi do 5 potomków i zostawia maluchy praktycznie na cały dzień same. Odwiedza młode tylko raz dziennie żeby je nakarmić. Małe zajączki dość szybko osiągają samodzielność, ale trzeba pamiętać, że kiedy spotkamy taką małą gromadkę nie wolno ich brać na ręce. Matka od razu wyczuje obcy zapach i odrzuci młode ze stada. Takie maluchy nie mają szans na przetrwanie i zdechną z głodu.

Rudy łobuz

Lis rudy jest bardzo sprytny, stąd wzięło się określenie „szczwany lis”. Jest to największy lisowaty, który zamieszkuje w Polsce. Posiada przydatną w polowaniach umiejętność pływania i skakania. W koordynacji ruchów pomaga mu gruby, długi ogon, dzięki któremu może być bardziej zwinny. Poluje często i łowi znacznie więcej ofiar niż może sam zjeść. Przykładowo, jeśli dostanie się do kurnika mógłby najeść się jedną kurą, ale w praktyce zagryzie wszystkie. Robi to dla treningu albo dla zabawy. Pokarm mięsny jest w jego diecie najważniejszy, ale uzupełnia go również pokarmem roślinnym. Żywi się głównie kurowatymi, małymi gryzoniami i gadami. Jego masa ciała waha się od 2 do 14 kilogramów.

W warunkach naturalnych żyją 3-4 lata a w niewoli mogą dożyć 14 lat. Potomstwo ma tylko samiec i samica alfa. Swoje młode wychowują w norach, kopią je same albo zamieszkują te opuszczone przez borsuki. Młode po roku są już całkowicie samodzielne i zdolne do rozrodu. Pomimo częstych wędrówek są również bardzo terytorialne. Żyją głównie w lasach, gdzie jest najwięcej pożywienia dla nich.

Szansa na spotkanie lisa rudego jest bardzo duża, tym bardziej, że są niezwykle ciekawskie i często można je zobaczyć w parkach miejskich. Do takiego spotkania raczej może dojść po zmierzchu lub nocą, kiedy są najbardziej aktywne. Podchodzić do lisa nie wolno, ponieważ wystraszony albo zaciekawiony może zaatakować. Niekiedy jest nosicielem wścieklizny, chory nie boi się człowieka a wręcz chętnie do niego podchodzi. Należy wtedy, czym prędzej uciekać, ponieważ wścieklizna jest chorobą śmiertelną dla człowieka.

Myszka czy królik w Dolinie Wodący?

Regulus regulus, czyli mysikrólik to najmniejszy ptak występujący w Polsce. Jego zabawna nazwa wzięła się z jego charakterystycznego polowania na zdobycz.

Otóż ten ptaszek poszukując wśród zimowych zasp pożywienia skacze jak królik a w związku z tym, że jest malutki jak myszka w połączeniu wyszła nazwa mysikrólik. Jego zabawna, żółta czuprynka wyróżnia go na pierwszy rzut oka. Nie jest łatwo go dostrzec, ponieważ jego długość ciała to zaledwie 8-9 cm. Niesamowity jest fakt, że w bezruchu potrafi wysiedzieć na gałęzi kilkanaście godzin, nawet przy 15 stopniowym mrozie, wypatrując w tym czasie pożywienia. Około 70% mysikrólików nie przezywa zimy z powodu mrozu i braku pokarmu. Matka natura odwdzięcza się jednak w ciepłych miesiącach, ponieważ mysikrólik składa jaja 2 razy w roku, nie tylko wiosną.

Ten szary, krępy ptak waży zaledwie 5-7 gram. Zimą nie gniazduje w dziuplach, wije własne gniazdka, w których bytuje nawet w bardzo mroźne dni. Spotkać go można najczęściej w lasach jodłowych i świerkowych. Żywi się pędrakami, larwami i jajami komarów oraz muchówek. Jest gatunkiem, którego populacja niestety maleje z roku na rok, dlatego w Polsce jest pod ścisłą ochroną. Na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej najczęściej można go spotkać w Dolinie Wodący.

Dziadek do orzechów

Wiewiórka to słodki, mały gryzoń zamieszkujący lasy i parki. Często można ją spotkać w bliskim sąsiedztwie człowieka. Tam występują rośliny, które dają jej schronienie i pozwalają zgromadzić zapasy na zimę. Żywi się głownie orzechami, żołędziami, nasionami drzew liściastych i iglastych oraz korą drzew. Jej dietę urozmaicają owady i larwy a nierzadko również małe pisklęta ptaków i ptasie jaja. Ciekawostką jest fakt, że ten mały gryzoń suszy grzyby na gałęziach drzew a następnie chowa je w swoich zimowych spiżarniach.
wieworkaWiewiórki są samotnikami i budują kilka gniazd na swoim terytorium.  Zakładają kilkanaście spiżarni, o których często zapominają przyczyniając się tym samym do rozsiewania drzew. Niestety są również szkodnikami, ponieważ podczas zbierania zapasów często niszczą pnie drzew, ogryzając je i dając tym samym możliwość rozwoju pasożytów i grzybów w uszkodzonych drzewach. Nie zapadają w sen zimowy i są bardzo czujne. Ich naturalnymi wrogami są głownie kuny, łasice, borsuki, sowy i lisy.
W Polsce wiewiórki są prawnie chronione, ale jest to ochrona częściowa, ponieważ te małe gryzonie wykazują duże zdolności prokreacyjne i bardzo szybko się rozmnażają. Okres ich godów przypada na zimową porę, dokładnie na styczeń. Samica samotnie wychowuje młode, które rodzą się łyse i ślepe. Dopiero po 2 tygodniach pokrywają się pierwszym futerkiem. Jeśli samica matka zginie opiekę nad młodymi może przejąć inna wiewiórka, pod warunkiem, że wiewiórki łączyły stosunki krewniacze. Jeśli w pobliżu nie ma „ciotki” wiewiórki młode zginą.

Fatamorgana na Wyżynie Olkuskiej

Zjawisko fatamorgany widoczne jest latem, w upalne dni. Ten kto zawita na teran Pustyni Błędowskiej o tej porze roku, może spodziewać się, że zobaczy oazę gdzieś w dali :).

Pustynia Błędowska

Nieopodal Olkusza, miasta słynącego w średniowieczu z kopalni srebra leży Pustynia Błędowska. Jest to największy obszar lotnych piasków na terenie Polski. Jej zasięg to dziesięć kilometrów długości i cztery kilometry szerokości. Przez środek pustyni leniwie płynie rzeka Biała Przemsza.

Polska Sahara, bo tak często nazywa się Pustynię Błędowską służyła w czasie II wojny światowej za poligon. Na jej terenie wojska niemieckie oraz Deutsches Afrikakorps dowodzone przez Erwina Rommla ćwiczyły różne manewry.  Afrikakorpus powołany w 1941 roku i miał wspomagać wojska włoskie podczas walk w Afryce Północnej. Po wojnie Pustynia Błędowska została wykorzystana do ćwiczeń i manewrów przez polskie wojsko. Kolejną ciekawostką jest fakt, że w 1958 roku na terenie pustyni została wystrzelona rakieta RP-2. Polska Sahara była również „bohaterką” wielu scen do filmu „Faraon”.

Jak powstała?

Przyczyniły się do tego warunki naturalne, głównie lodowiec, który wiele milionów lat temu naniósł piasek i żwir na Wyżynę Olkuską. Człowiek również dołożył starań się do odkrycia sporych fragmentów lotnych piasków. W średniowieczu, kiedy prężnie rozwijały się olkuskie kopalnie srebra i ołowiu, zapotrzebowanie na drewno do budowy było bardzo duże. Przez kilka wieków wycinano spore połacie lasów. W latach 50 i 60 XX wieku w celu utrwalenia lotnych piasków podjęto decyzje o posadzeniu sosny i wierzby kaspijskiej. Drzewa te nie potrzebują dużej ilości wody do rozrostu. Decyzja o posadzeniu drzew doprowadziła do wtórnego zarastania pustyni i jej pierwotny, piaskowy wygląd zaczął zanikać. Rozpoczęto zatem starania o odzyskanie dawnego krajobrazu a środki finansowe jakie udało się pozyskać z budżetu Państwa i Unii Europejskiej pozwoliły na sukcesywne karczowanie i odsłanianie terenu pustynnego.

Czy warto zobaczyć Pustynię Błędowską?

Oczywiście, że warto. Na terenie Pustyni Błędowskiej znajdują się dwa główne punkty widokowe. Czubatka znajdująca się powyżej lotnych piasków. Na szczycie wzniesienia znajduje się wygodny parking oraz szeroki punkt obserwacyjny. Ze szczytu można wejść na żółty szlak, który prowadzi przez środek pustyni, aż do Błędowa.  Drugim punktem obserwacyjnym jest Dąbrówka, gdzie można zobaczyć pozostałości bunkrów z czasów II wojny światowej.

Na Pustyni Błędowskiej często można zobaczyć galopujące konie, ponieważ przez jej środek biegnie szlak konny. Pobliskie stajnie często wykorzystują ten teren jako atrakcję. Po za Czubatką i Dąbrówką na terenie pustyni znajduje się kilka mniejszych platform widokowych oraz wiatek, z których można podziwiać przyrodę.

Miłośnicy flory i fauny znajda tu dla siebie wiele ciekawych okazów rośli pustynnych jak szczotlicha. Żyje tu wiele gatunków zwierząt, głownie ptaków, owadów i gadów. Nie rzadko można tu spotkać żmiję zygzakowatą lub gniewosza plamistego.