Czy na Jurze są biedronki? Oczywiście, że tak. Na szczęście wciąż występują na tych terenach biedronki siedmiokropki, ale coraz częściej wypierane są przez biedronki azjatyckie. Inwazyjna tych chrząszczy z Azji co roku jest utrapieniem w wielu ludzkich domostwach. Różnica między naszą, piękną biedronką siedmiokropką a azjatycka jest dość duża. Po pierwsze ilość kropek, występujących na skrzydełkach. Nasz ma siedem a azjatycka wiele więcej, co widać na zdjęciach poniżej.

Biedronki azjatyckie choć występują w czerwonym kolorze, to nie rzadko możemy je spotkać w odmianie żółtej z czarnymi kropkami. Nasze siedmiokropki nie bryzą ludzi za to azjatyckie przebudzone ze snu zimowego, głodne i zdenerwowane, lubią napić się ludzkiej krwi. Pomimo, że ta wyjątkowo im smakuje jest dla biedronki azjatyckiej śmiertelna i po kilku dniach od posiłku biedronka azjatycka umiera.

Jeśli widzisz na biedronce azjatyckiej lekko przezroczyste pałeczki przy odwłoku lepiej jej nie dotykaj. To pasożyt, który często na nich żeruje. W czasie zarażenia biedronka je znacznie więcej. Wszystko byłoby dobrze i dwa organizmy żyłyby w idealnej symbiozie, gdyby pasożyt DcVP nie postanowił się nagle wyprowadzić z organizmu nosicielki. Pasożyt po wyjściu na zewnątrz używa ciała biedronki jak swoistej tarczy, kontrolując jednocześnie mózg chrząszcza, który nie może się uwolnić od pasożyta. Dziwne prawda? Na szczęście z czasem pasożyt odpuszcza biedronce i ta w miarę możliwości często wraca do normalności, w miarę możliwości życiowych.
