Konie w średniowieczu odgrywały niezwykle ważną rolę zarówno w życiu codziennym, jak i w walkach. W dawnych czasach były symbolem statusu i potęgi. Każdy rycerz musiał posiadać konia z tak zwanym rzędem, czyli siodłem i ogłowiem. Najcenniejsze były konie bojowe tak zwane destriery, które charakteryzowały się siłą, odwagą i zdolnością do noszenia ciężko opancerzonego jeźdźca, który dodatkowo dzierżył w jednej dłoni ciężką kopię. Oprócz nich używano również tańszych i lżejszych koni do podróży i pracy.

Koń nie był powszechny na wsiach. Do orki w polu wykorzystywano siłę ludzkich rąk lub w woły. Również na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej miały duże znaczenie – w okolicach zamków warownych, takich jak w Ogrodzieniec, Bobolice. Lipowiec czy Olsztyn, konie służyły zarówno rycerstwu, jak i mieszkańcom wsi. Były niezbędne do dostarczania zaopatrzenia, poselstw oraz obrony trudno dostępnych terenów.
Jedna z legend jurajskich opowiada o tym jak koń miał uratować życie królowi Kazimierzowi Wielkiemu, który wybrał się na polowanie. Kiedy galopem gonił jelenia koń w ostatniej chwili uskoczył na bok dzięki czemu nie wpadł w przepaść nad Dolina Prądnika. Tak to niezwykle sprytny wierzchowiec uratował życie ostatniemu z Piastów.

Co roku we wrześniu można zobaczyć konie i rycerzy w dawnej średniowiecznej odsłonie na słynnych już dniach Jury zwanych Juromania. Ten niezwykle barwny festiwal, który odbywa się w wielu miejscach na Wyżynie Krakowsko – Częstochowskiej – pod zamkami, na podzamczach, przy ruinach twierdz, na Pustyni Błędowskiej, w Ojcowskim Parku Narodowym i wielu innych miejscach, przypomina o dawnych dziejach średniowiecznej Jury.
